


O czym jest ta książka?
Bunt ciała to jedna z najważniejszych pozycji w dorobku Alice Miller, podejmująca temat psychosomatycznych skutków tłumionych doświadczeń z dzieciństwa. Autorka stawia w niej tezę, że ciało działa jak nieświadomy strażnik prawdy, manifestując poprzez ból i chorobę te emocje, których umysł pacjenta nie był w stanie przetworzyć w obliczu wczesnodziecięcych traum. Miller analizuje mechanizm zaprzeczenia, pokazując, jak wyparcie bólu oraz gniewu wobec opiekunów prowadzi do trwałego odcięcia od własnych emocji i przekształca się w objawy somatyczne, które stają się jedynym dostępnym kanałem komunikacji z prawdą o przeszłości. Książka podkreśla znaczenie konfrontacji z wypartą historią osobistą jako niezbędnego elementu powrotu do równowagi, stanowiąc cenną lekturę dla praktyków psychoterapii, którzy poszukują pogłębionego zrozumienia relacji między wczesnymi więziami a zdrowiem fizycznym pacjenta.
Z mojej perspektywy…
W codziennej praktyce terapeutycznej obserwuję, że to, co w dzieciństwie zostało wyparte, nie znika bez śladu. Ciało pacjenta staje się swoistym archiwum doświadczeń, których świadomy umysł nie był w stanie przetworzyć. Kiedy pacjent przychodzi z objawami psychosomatycznymi, często pracujemy z historią, w której strach czy ból był tak dotkliwy, że jedyną strategią przetrwania była ucieczka w iluzję i odcięcie od własnych uczuć. Moim zadaniem jako terapeutki jest pomóc pacjentowi dostrzec, że jego obecne ograniczenia mają swoje źródło w mechanizmach obronnych wykształconych w obliczu wczesnodziecięcych traum. Kluczowe jest tutaj zrozumienie, że rodzice – jako osoby niedojrzałe emocjonalnie – nie byli w stanie zaspokoić potrzeb dziecka, ponieważ sami pozostawali zakładnikami własnej przeszłości. Praca nad tą świadomością bywa konfrontacyjna: często okazuje się, że autentyczna zmiana pacjenta nie spotyka się z aprobatą rodziny, która dla podtrzymania własnego spokoju oczekuje powrotu do starych, dysfunkcyjnych ról. Uzdrowienie w tym procesie nie polega na naprawianiu przeszłości, lecz na zmianie postawy wobec niej. Gdy pacjent przestaje szukać akceptacji tam, gdzie jej nie było, i bierze odpowiedzialność za własne emocje, odzyskuje sprawczość. To moment, w którym maski – zarówno te rodzinne, jak i własne – stają się zbędne. Towarzyszę pacjentowi w przejściu od pozornego rozumienia do autentycznego kontaktu z samym sobą, co jest jedyną drogą do wyjścia z cienia dawnych traum.
Polecam tę lekturę!
Poniżej kilka wybranych przeze mnie cytatów. Polecam Wam całą lekturę!
Jeżeli przestaniemy zapierać się własnych uczuć i je tłumić, spróbujemy uświadomić sobie, jakie naprawdę było nasze dzieciństwo, będziemy w stanie sami zadbać o swoje potrzeby, na których zaspokojenie czekamy od urodzenia lub nawet jeszcze dłużej. Możemy sami obdarzyć się uwagą, szacunkiem, zrozumieniem dla własnych emocji, potrzebną opieką, bezwarunkową miłością – wszystkim, czego nie dostaliśmy od rodziców.
(s. 14)
Zachowanie naszych rodziców nie ma żadnego związku z nami, lecz z ich sytuacją, z tym, jak poradzili sobie z urazowymi doświadczeniami z własnego dzieciństwa, w jakim stopniu się z nimi uporali. My na tę sytuację nie mamy żadnego wpływu, możemy jedynie żyć naszym życiem i zmieniać naszą własną postawę.
Większość terapeutów uważa, że w ten sposób zmienić możemy nasze stosunki z rodzicami, bo dojrzalsza postawa dorosłych dzieci powoduje, że rodzice zaczynają okazywać im więcej szacunku. Niestety, niezupełnie mogę to potwierdzić, ponieważ z doświadczeń z mojej praktyki wynika, że pozytywna zmiana u dorosłych dzieci rzadko budzi w rodzicach, którzy je kiedyś maltretowali, pozytywne uczucia i podziw. Wręcz przeciwnie, reagują oni raczej zazdrością, niepokojem i życzeniem, żeby córka czy też syn znowu byli tacy jak dawniej, to znaczy ulegli, wierni, znoszący z pokorą złe traktowanie, a w gruncie rzeczy depresyjni i nieszczęśliwi. Rozbudzona świadomość dorosłych dzieci budzi w wielu rodzicach lęk, nie może więc być wtedy mowy o poprawie stosunków.
(s. 115-116)
Relacja, w której obie strony trwają przy swoich maskach, nie daje się kształtować, zmieniać i pozostaje zawsze tym, czym jest, to znaczy pozorną relacją opartą na pozornym porozumieniu. Dopiero wtedy, gdy obu stronom uda się uświadomić sobie własne uczucia, odczuć je i bez lęku wyrazić, możliwe będzie nawiązanie autentycznej relacji, której podstawa jest prawdziwe porozumienie i poczucie bliskości. Nie zdarza się to jednak zbyt często, bo zazwyczaj obie strony boją się odrzucić swoje maski, za którymi czują się bezpiecznie.
(s. 116)
Emocją, którą najczęściej tłumimy, wypieramy lub odszczepiamy w dzieciństwie jest strach. Ten strach zapisany jest w pamięci naszego ciała. Bite dziecko musiałoby żyć w ciągłym strachu przed biciem. Wiedza o tym, jak okrutnie jest traktowane, nie pozwoliłaby mu przetrwać. Musi więc ją wyprzeć ze świadomości. Podobnie dzieje się z dzieckiem zaniedbywanym. Ono także nie może świadomie przeżywać bólu swojej samotności, nie mówiąc już o jego wyartykułowaniu, z obawy, że zostanie całkowicie opuszczone. Ucieka więc w nierealny, upiększony świat iluzji. To pomaga mu przetrwać.
(s. 152-153)
SPIS TREŚCI
I. Mówić, lecz nie powiedzieć
- Głęboka cześć dla rodziców i jej tragiczne skutki (Dostojewski, Czechow, Kafka, Nietzsche)
- Walka o wolność w dramatach i ignorowanie krzyku własnego ciała (Friedrich Schiller)
- Zdrada wobec własnych wspomnień (Virginia Wolf)
- Nienawiść do samego siebie i niespełniona miłość (Artur Rimbaud)
- Uwięzione dziecko i konieczność zapierania się bólu (Yukio Mishima)
- Miłość matczyna, która nie pozwala oddychać (Marcel Proust)
- Mistrz odszczepiania emocji (James Joyce)
II. Terapia oparta na tradycyjnej moralności a wiedza ciała
- Maltretowanie dzieci jako rzecz oczywista
- Na karuzeli uczuć
- Ciało jako strażnik prawdy
- Czy wolno mi to powiedzieć
- Morderstwo jako sposób ucieczki od własnej prawdy
- Narkotyki – oszukiwanie ciała
- Mamy prawo to zrozumieć
III. Anoreksja: tęsknota za prawdziwym porozumieniem
- Dziennik Anity Fran
Miller A., Bunt ciała, Media Rodzina, 2006

