Dziś REFLEKSY psychodynamiczne – kolejny odcinek cyklu w którym regularnie – w każdy wtorek – będę brała na warsztat jeden cytat. Poprzez pryzmat literatury pięknej, filmów oraz refleksji psychodynamicznej poszukam odpowiedzi na to, co cytowane słowa mówią o naszych nieświadomych mechanizmach i relacji ze światem.


REFLEKSY, cz. II: Iluzja zmiany scenerii, czyli dlaczego ucieczka nie zmienia adresu

Dziś proponuję zdanie z poniższej książki, a najlepiej zapoznanie się z jej całą zawartością, w której zapewne odnajdziecie skrawki z własnego życia czy z życia Waszych znajomych.

„Ucieczką od niczego się nigdy nie ucieknie”

/Delacourt G., Widać było tylko szczęście/

Kilka zdań nt. książki znajdziecie TUTAJ


Z perspektywy metapsychologii freudowskiej oraz teorii relacji z obiektem, próba ucieczki przed „niczym” stanowi kliniczny przykład nadmiernego uruchomienia mechanizmów obronnych, takich jak wyparcie czy np. zaprzeczenie. To „nic”, przed którym ucieka podmiot, w rzeczywistości nie jest zwykłą pustką, lecz zepchniętym do nieświadomości doświadczeniem pierwotnej frustracji, lęku anihilacyjnego lub nienazwanej traumy. Ponieważ te treści zagrażają spójności ego, aparat psychiczny inwestuje ogromne ilości energii libido w utrzymanie fasady, w tym wypadku imperatywu manifestowania nieskażonego, wszechobecnego szczęścia, co stanowi mechanizm kompensacyjny mający zamaskować deficyt strukturalny wewnętrznego obiektu. Zjawisko to doskonale ilustruje koncepcja fałszywego ja, które rozwija się jako tarcza chroniąca prawdziwe, kruche i niezintegrowane wnętrze przed destrukcyjnym wpływem środowiska. Uciekając przed tym stanem, podmiot uruchamia przymus powtarzania, w którym gonitwa i poszukiwanie zewnętrznych potwierdzeń stają się bezskuteczną próbą symbolicznego opanowania pierwotnego braku. Jednakże, ponieważ lęk nie ma tu konkretnego, zwerbalizowanego przedmiotu, każda próba ucieczki skazana jest na niepowodzenie, ponieważ podmiot ucieka przed strukturą własnego braku symbolicznego, co sprawia, że im dalej biegnie w wymiarze behawioralnym, tym głębiej zapada się w intrapsychiczną pustkę. W ujęciu klinicznym zdrowienie nie polega na intensyfikacji mechanizmów obronnych ani na poszukiwaniu nowych strategii unikania, lecz na procesie symbolizacji i przepracowania, w którym pacjent mierzy się z oporem własnego aparatu psychicznego. Dopiero w sytuacji kontrolowanej abstynencji od ucieczki możliwe staje się skonfrontowanie z tym wewnętrznym „nic”, które przestaje być przerażającą nicością, a staje się przestrzenią żałoby po utraconej iluzji wszechpotęgi. Przejście od fasadowego „szczęścia” do autentycznej kondycji psychicznej wymaga zgody na doświadczenie braku jako fundamentalnego warunku konstytuowania się dojrzałego, zintegrowanego podmiotu.

To tyle teoria, a do zilustrowania kilka poniższych przykładów:


​Mechanizm iluzji ucieczki genialnie obnaża wielkie kino. Spójrzmy chociażby na dramatyczny film Droga do szczęścia w reżyserii Sama Mendesa z 2008 roku.

Widzimy tam bohaterów, Franka i April Wheelerów, którzy duszą się w konformizmie amerykańskich przedmieść. Ich ratunkiem ma być radykalna zmiana – wyprowadzka do Paryża.

zdj. kadr z filmu (filmweb)

Z perspektywy analizy psychodynamicznej Paryż nie jest tu realnym miastem, lecz mitycznym „obiektem idealnym”, fantazją o magicznym uzdrowieniu kryzysu tożsamości i małżeńskiej pustki. Finał tego dramatu jest jednak bezwzględny: ucieczka nie dotknęła źródła cierpienia, bo nierozwiązane konflikty psychiczne zostały nietknięte.


​Podobnie rzecz ma się w literaturze pięknej. Wystarczy sięgnąć po Obcego Alberta Camusa i postawę Meursaulta. Jego egzystencjalna ucieczka od emocjonalnego zaangażowania, od głębszego wejścia w relacje z ludźmi i od psychicznej odpowiedzialności za własne życie prowadzi do mechanicznego dryfowania.

​Camus obnaża człowieka, który próbuje uciec przed ciężarem kondycji ludzkiej w chłód i bierność, zaprzeczając wręcz istnieniu tego wewnętrznego „niczego”. Odkrywając zbyt późno, że przed sobą nie da się schować w żadnym zakątku świata.

zdj. Gabinet psychoterapii superEGO


W malarstwie – jeden z moich ulubionych mistrzów – Edward Hopper, swoją twórczością nie pozwala zapomnieć, że życie w wielkomiejskim anonimowym zgiełku nie zapewnia już dłużej możliwości dalszej fizycznej ucieczki. Osoby na jego obrazach trwają w zamyśleniu, bezruchu, bez energii, jakby zamarły, zlodowaciały. To co widzimy, to nie kontemplacja, lecz ciężkie melancholijne zawieszenie w próżni. Jego bohaterowie siedzą w dużych, pustych przestrzeniach. Możliwe, że zastygli tak, ponieważ dobiegi do ostatniego z możliwych miejsc, możliwe, że dopadła ich myśl jak fasadowe było dotąd ich życie, możliwe też, że kolejna próba wyrwania się z „niczego” zakończyła się utratą złudzeń.


Wiele osób po powrotach z urlopów, wyjazdów do często bardzo ciekawych miejsc obawia się – i to często niestety słusznie – że po powrocie bardzo szybko utracą energię i pozytywne myślenie. Kupują wówczas atrakcyjne ubrania czy gadżety, stroją własne domy, często gromadzą się z innymi, zakrapiają głowy alkoholem – robią szereg innych rzeczy, jedynie po to, aby – jak mówią w gabinecie – nie myśleć. Doświadczają chwilowe poprawy w nowym otoczeniu, wśród nowych rzeczy, ale często, to nie st sposób na ich podziurawione dusze, w których dobre momenty zatrzymują się jedynie na chwilę. Potem zobaczą w odbiciu swoje „puste” oczy i ponownie odczują ciężar dawnych przeżyć. Nie uda się uciec od siebie!


Do spotkania za tydzień, kiedy to zatrzymamy się na chwilę przy naszych ciałach.


Może uda Ci się zapisać odpowiedzi do poniższych pytań, a jeszcze jeszcze lepiej – zanotować własne refleksy…

Twoje REFLEKSY

​Kiedy czujesz w życiu silną potrzebę ucieczki, zmian i odcięcia się od wszystkiego, zatrzymaj się na chwilę i spójrz w głąb siebie: ​

  • Od czego dokładnie próbuję teraz uciec – od trudnej sytuacji zewnętrznej, czy od niewygodnej prawdy o sobie? ​
  • Jakie stare schematy i bagaże emocjonalne nieuchronnie zabiorę ze sobą w tę „nową drogę”? ​
  • Co by się stało, gdybym zamiast pakować walizki, odważyła się zatrzymać w miejscu i stanąć twarzą w twarz z tym, przed czym uciekam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *