


O czym jest ta książka?
Kat miłości to jedna z najbardziej poruszających pozycji w dorobku Irvina Yaloma. Autor, będący mistrzem łączenia profesjonalnej wiedzy z literackim talentem, przedstawia dziesięć historii swoich pacjentów. Każda z nich jest studium przypadku, ale opowiedzianym w sposób, który stawia w centrum kondycję ludzką w obliczu uniwersalnych lęków: samotności, wolności, braku sensu i – przede wszystkim – nieuchronności śmierci. Yalom pokazuje, że terapia to nie tylko usuwanie objawów, ale przede wszystkim wspólna podróż w stronę autentyczności.

„Moim zdaniem istnieją cztery dane egzystencji szczególnie ważne dla psychoterapii: nieuchronność śmierci, dotycząca nas samych i tych, których kochamy, wolność kształtowania swego życia wedle własnej woli, nasza ostateczna egzystencjalna osobność i, w końcu, brak narzucającego się oczywistego sensu życia.” – Kat miłości
Irvin David Yalom – amerykański lekarz psychiatra i psychoterapeuta, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Stanforda, jeden z głównych przedstawicieli terapii egzystencjalnej.
Z mojej perspektywy…
Książka Yaloma przypomniała mi o tym, co w psychoterapii najważniejsze: o spotkaniu dwóch osób. W nurcie psychodynamicznym często pracujemy na głębokich strukturach, ale Kat miłości pokazuje, jak w tym procesie nie zgubić człowieka.
Humanizm w gabinecie:
Yalom pokazuje, że terapeuta jest tak samo kruchy jak pacjent. Czytając go, utwierdzam się w przekonaniu, że nasza autentyczność i gotowość do „bycia z” pacjentem w jego egzystencjalnym cierpieniu jest czasem ważniejsza niż najprecyzyjniejsza interpretacja.
Lęk przed śmiercią jako motor zmian:
Często unikamy w gabinecie tematu przemijania. Yalom mistrzowsko pokazuje, że „kat miłości” (lęk przed śmiercią) paradoksalnie może być tym, co wyzwala w pacjencie energię do pełniejszego życia. Ta książka pomagaodważniej eksplorować te trudne tematy z moimi pacjentami.
Relacja jako narzędzie:
Dla mnie to lektura o mocy relacji. Yalom pokazuje, jak bycie „istniejącym dla kogoś innego” może uleczyć najbardziej dotkliwe poczucie izolacji. To dla mnie ogromna inspiracja, by w pracy codziennej zawsze dbać o jakość więzi terapeutycznej, która stanowi fundament każdej zmiany.
To książka, która przypomina, dlaczego wybrałam ten zawód. Jest lekcją pokory i empatii, która sprawia, że po jej przeczytaniu siadam do fotela terapeutycznego z większą uważnością i otwartością na drugiego człowieka.
Gorąco polecam, a poniżej wzmacniam swoje polecenie cytatami:
Przyjęcie odpowiedzialności wprowadza pacjenta w przedsionek zmiany, ale nie jest ze zmianą równoznaczne. A prawdziwym celem terapii jest zawsze zmiana, choćby nie wiem jak terapeuta podkreślał znaczenie wglądu, odpowiedzialności i samorealizacji.
(s. 20)
Niektórzy ludzie mają blokadę na chcenie – nie wiedzą, co czują ani czego pragną. Pozbawieni opinii, impulsów, inklinacji zaczynają pasożytować na pragnieniach innych.
(s. 21)
Wiele przyjaźni i wiele małżeństw rozpadło się, ponieważ zamiast dbać o kontakt między sobą i troszczyć się o siebie, ludzie traktowali drugą osobę jako tarczę chroniącą ich przed izolacją.
(s. 22)
Nie lubię pracować z pacjentami, którzy są zakochani. Być może dlatego, że im zazdroszczę – ja też bardzo chciałbym zostać zaczarowany. A może taka praca wzbudza niechęć dlatego, ze psychoterapia i stan zakochania są zasadniczo nie do pogodzenia. Dobry terapeuta walczy z ciemnością i szuka iluminacji, natomiast romantyczna miłość żywi się półcieniami tajemniczości i obraca się w proch pod ostrym wzrokiem badacza. Nie znoszę roli kata miłości.
(s. 27)
Zastosowanie nawet najbardziej liberalnego systemu nazewnictwa psychiatrycznego stanowi pogwałcenie jestestwa drugiego człowieka. Jeśli wierzymy, ze ludzi można ująć w kategorie, i postrzegamy ich przez pryzmat pewnych klasyfikacji, nigdy nie dostrzeżemy ani nie docenimy tych ważnych części osoby, która poza nie wykraczają. Jednym z warunków dobrego związku z drugim człowiekiem jest założenie, że nigdy nie będzie go można w pełni poznać.
(s. 217)
O tym nie uczymy się w studium psychoterapii: poromansuj z największym wrogiem pacjentki, a potem, kiedy już jesteś pewien, że ten wróg cię kocha, wykorzystaj tę miłość do zneutralizowania jego ataków na pacjentkę.
(s. 261)
Nierzadko terapia jednego z małżonków prowadzi do napięć w małżeństwie: jeśli jedno się zmienia, a drugie pozostaje w tym samym miejscu, zanikają mechanizmy utrzymywania równowagi w małżeństwie. Pacjent ma do wyboru: albo zduszenie swojego rozwoju, albo rozwijanie się kosztem rozkładu związku.
(s. 302)
SPIS TREŚCI
- O autorze
- Podziękowania
- Prolog
- Kat miłości
- Gdyby gwałt był legalny
- Otyła dama
- To nie ona powinna umrzeć
- Nigdy nie myślałam, że to się mnie może przydarzyć
- Co nam zostało z tych lat?
- Dwa uśmiechy
- Trzy nieotwarte listy
- Monogamia terapeutyczna
- W poszukiwaniu śniącego
Yalom I. D., Kat miłości. Opowieści psychoterapeutyczne, Wydawnictwo Czarna Owca, 2016

