


O czym jest ta książka?
Christopher Bollas, jeden z najbardziej cenionych współczesnych psychoanalityków, w tej pracy podejmuje trudny, a zarazem fascynujący temat tego, jak nadajemy sens własnemu życiu. W swojej książce Znaczenie i melancholia. Życie w epoce oszołomienia Bollas analizuje procesy, poprzez które człowiek tworzy „pojęcia” (koncepcje) na temat własnego istnienia, często w odpowiedzi na ból psychiczny lub doświadczenia straty. Główne wątki książki obejmują: Mechanizmy nadawania znaczeń: Bollas bada, w jaki sposób nasze umysły konstruują wewnętrzne światy, by zrozumieć rzeczywistość, oraz co się dzieje, gdy te konstrukcje zawodzą. Melancholia jako stan egzystencjalny: Autor nie ogranicza się do klinicznego ujęcia depresji. Postrzega melancholię jako nieodłączny element kondycji ludzkiej – często wynikający z nieświadomego żalu po utracie różnych aspektów „ja” lub niespełnionych możliwości. Wpływ nieświadomości na życie codzienne: Książka ukazuje, jak nasze nieuświadomione fantazje i wczesne doświadczenia „barwią” sposób, w jaki postrzegamy siebie i relacje z innymi. Rola terapeuty: Dla osoby pracującej w gabinecie, tekst stanowi cenne narzędzie do zrozumienia, jak pacjenci budują narracje wokół swojego cierpienia i jak można im towarzyszyć w odnajdywaniu nowych znaczeń w ich własnej historii. To lektura wymagająca, napisana w charakterystycznym dla Bollasa, poetyckim, a jednocześnie precyzyjnym stylu, który zachęca do wyjścia poza schematyczne diagnozy i przyjrzenia się unikalnemu „życiu w pojęciu” każdego człowieka.
Z mojej perspektywy…
Skąd taki tytuł?
Zastanawiając się nad tytułem Znaczenie i melancholia, widzę w nim oś naszych współczesnych zmagań. Znaczenie to dla mnie zdolność do głębokiego „przetrawienia” doświadczeń i włączenia ich w historię własnego życia, natomiast melancholia nie jest tu tęsknotą za utraconym obiektem, lecz smutnym skutkiem utraty zdolności do odczuwania sensu. Żyjąc w epoce oszołomienia, często uciekamy w kompulsywne działanie i normatopatyczne odcięcie, które – choć chronią przed pustką – sprawiają, że życie przelatuje obok nas, nie budując żadnego trwałego doświadczenia.
Psychofobia i obrona maniakalna jako pancerz
Często konfrontuję się w gabinecie ze zjawiskiem, które Bollas nazywa psychofobią. Moi pacjenci zgłaszają paraliżujący lęk przed funkcjonowaniem w ciszy, ale też – a może przede wszystkim – przed głęboką autorefleksją. Narzekają na dojmujące oszołomienie cyfrowym szumem, a jednocześnie są zakładnikami nawyku natychmiastowej gratyfikacji. Gdy przeżywają stany lękowe, niemal automatycznie uruchamiają nieświadomie obronę maniakalną. Zagłuszają niepokój ucieczką w pracoholizm, kompulsywne przebodźcowanie czy kompulsywne e-zakupy. Ta ciągła, neurotyczna zajętość ma tylko jeden cel: za wszelką cenę uniknąć kontaktu z własną bezsilnością.
Melancholia cywilizacyjna i zamrożona żałoba
Kolejnym zjawiskiem, które stale obserwuję u pacjentów, jest melancholia cywilizacyjna i zablokowana żałoba. Przejawia się ona jako chroniczna niezdolność do przejścia przez pełen, dojrzały proces opłakiwania doznanych utrat. Zamiast zatrzymać się, przeżyć stratę i skontenerować bolesny smutek, pacjenci natychmiast zastępują utracone obiekty i relacje kolejnymi, nowymi substytutami. To kompulsywne zapełnianie pustki nie przynosi jednak ulgi – przeciwnie, zamraża żałobę i pogłębia wewnętrzną rezygnację.
Normopatia i enklawy bezpieczeństwa
Zjawiska normopatii oraz syndromu osiedla grodzonego, o których pisze Bollas, w realiach klinicznych stają się niezwykle namacalne. Widzę, jak ludzie patologicznie dążą do bycia „normalnymi” i dopasowanymi za wszelką cenę – nawet za cenę rezygnacji z własnego, autentycznego Self. Izolują się w bezpiecznych, sztucznych enklawach, spotykając się wyłącznie z ludźmi o identycznych poglądach i statusie. Zamykają się na wszystko, co inne, obce, nieznane i niepokojące. Temu psychicznemu i społecznemu wycofaniu sprzyjają nagonki oraz agresywna polaryzacja, które od miesięcy dominują w mediach, niszcząc przestrzeń na dialog.
W tym kontekście odbudowywanie w procesie terapeutycznym umysłu demokratycznego – zdolnego tolerować sprzeczności i niejednoznaczność – staje się dziś najważniejszym i najbardziej wymagającym zadaniem dla nas obojga: dla mnie i dla mojego pacjenta.
Poniżej kilka cytatów z tej lektury:
Gdy brakuje stymulacji i nowych doświadczeń, self stopniowo traci zainteresowanie poszukiwaniem smaku życia, bo nie pamięta już, co to jest. Nie można przywołać żadnych wzbogacających wspomnień, pamięć ulega więc atrofii, a utrata pamięci wpływa też na pozostałe funkcje intelektualne i na koniec wyłania się nowa matryca egzystencjalnej sytuacji psychicznej: generalne zubożenie ego, czemu towarzyszy głęboka i powszechna depresja.
(s. 87)
Roszczepienie typu borderline wyklucza jakąkolwiek komunikację między przeciwstawnymi częściami. Z kolei self zdysocjowane dystansuje się od straumatyzowanej części osobowości, ale nie traci jej z oczu – wręcz przeciwnie, widzi ją bardzo wyraźnie. W przeciwieństwie do tego, co dzieje się w strukturze borderline, zdysocjowane self idzie ramię w ramię ze strauamtyzowaną drugą połową […].
(s. 77-78)
Odroczenie i odmowa myślenia o jakimś zjawisku to formy dysocjacji. Dystansujemy się od przeżywanych doświadczeń, gdy uznamy je za zbyt straszliwe; dysocjacja sama w sobie jest formą szoku. W przeciwieństwie do rozszczepienia, kiedy treści są usuwane z umysłu i tracimy je z oczu, treści zdysocjowane pozostają jako obiekt poznania, który teoretycznie można oglądać. Jeśli jednak self trwa w stanie szoku nie potrafi tak naprawdę myśleć o tym obiekcie.
(s. 79)
SPIS TREŚCI
Wprowadzenie
- Poszukiwanie znaczenia
- Wielka wojna i moment maniakalny
- Krach
- Ludzki charakter ulega zmianie
- Popękane self
- Normopatia i syndrom grodzonego osiedla
- Self transmisyjne
- Nowe formy myślenia
- Resuscytacja
- Antyglobalizacja
- Umysł demokratyczny
- „Słyszałem, że…”
- Paranoja
- Ideologia
- Elementy układanki
Bibliografia
Bollas Ch., Znaczenie i melancholia. Życie w epoce oszołomienia, Oficyna Ingenium, 2020

