O czym jest ta książka?
Książka Wymiary życia Juliana Barnesa to poruszająca, eseistyczna proza, która wymyka się sztywnym klasyfikacjom gatunkowym. Barnes łączy w niej historię fotografii, losy pionierów lotnictwa balonowego oraz intymną relację z osobistej żałoby po śmierci ukochanej żony. Autor splata te pozornie odległe wątki, by zastanowić się nad naturą straty, bólu i tego, co zostaje z człowieka, gdy odchodzi. „Wymiary życia” to refleksja nad tym, jak miłość nadaje życiu wymiar, a śmierć brutalnie go zmienia, zmuszając nas do przewartościowania całego naszego świata. To lektura o tym, jak godzić się z nieuniknionym i jak szukać sensu w ciszy po odejściu kogoś bliskiego.
Z mojej perspektywy
Barnes napisał – takie mam myślenie – książkę przypominającą o wrażliwości. W gabinecie często dotykamy trudnych tematów straty i żałoby, ale rzadko mamy okazję spojrzeć na nie z taką literacką precyzją. Barnes nie pisze jak psycholog kliniczny, ale jak człowiek, który w pełni doświadczył bólu – to pozwala mi jako terapeucie lepiej zrozumieć, co „czuje” pacjent w żałobie, wykraczając poza podręcznikowe fazy procesu odchodzenia. Książka przydaje mi się w sytuacjach, gdy szukam słów na opisanie niewyrażalnego – tego, jak bardzo śmierć zmienia codzienność. Sięgam po nią, gdy chcę przypomnieć sobie, że za każdym „przypadkiem klinicznym” stoi człowiek przeżywający unikalną historię miłości i straty.
To lektura, która uczy mnie pokory wobec bólu drugiego człowieka i przypomina, że w gabinecie nie tylko leczymy, ale przede wszystkim jesteśmy świadkami czyjegoś cierpienia. Dla mnie to książka, która „uczy patrzenia” na pacjenta przez pryzmat jego indywidualnego wymiaru życia.
Zachęcam do powolnego smakowania.
Jest kwestia żalu i żałoby. Można usiłować je rozróżnić, mówiąc, że żal to stan, a żałoba to proces; niemniej jednak nieuchronnie zachodzą na siebie. Czy stan mija? Czy proces postępuje? Jak to stwierdzić? Może łatwiej myśleć o nich metaforycznie. Żal jest pionowy – i zawrotny – podczas gdy żałoba jest pozioma. al sprawia, że żołądek podchodzi do gardła, brakuje tchu, krew przestaje dopływać do mózgu; żałoba niesie cię w nowym kierunku. Ale jako że spowija cię teraz chmura, nie da się ocenić, czy utknąłeś gdzieś, czy też wbrew pozorom jesteś w ruchu.
(s. 116)
Przepracowanie żalu to forma samozatrudnienia.
(s. 144)
Pogrążamy się w snach i pogrążamy się w pamięci. I tak, to prawda, wspomnienia wcześniejszych czasów wracają, ale po drodze obudziły się w nas obawy i nie jestem pewien, czy to jeszcze te same wspomnienia. To chyba niemożliwe, skoro nie może ich już potwierdzić osoba, która była tam, kiedy się rodziły. Co robiliśmy, gdzie byliśmy, kogo spotkaliśmy, jak się czuliśmy. Jaką byliśmy parą. Wszystko to. „My” rozwodniło się i zostało „Ja”. Dwuoczna pamięć stała się jednooczną. Nie da się już, metodą triangulacji, pomiarów powietrznych, z dwóch niepewnych wspomnień jednego zdarzenia złożyć jedno, pewniejsze. I tak to wspomnienie, obecnie w pierwszej osobie liczby pojedynczej, zmienia się. To już nie tyle wspomnienie wydarzenia, ile wspomnienie zdjęcia tego zdarzenia.
(s. 145)
Barnes J., Wymiary życia, Wydawnictwo Świat Książki, 2019


