Rozpoczynam dziś REFLEKSY psychodynamiczne – nowy cykl, w którym regularnie – w każdy wtorek -będę brała na warsztat jeden cytat. Poprzez pryzmat literatury pięknej, filmów oraz refleksji psychodynamicznej poszukam odpowiedzi na to, co cytowane słowa mówią o naszych nieświadomych mechanizmach i relacji ze światem.
REFLEKSY, cz. 1: Ciche przyzwolenie. Dlaczego świat traktuje nas tak, jak my sami?
Na start cyklu wybrałam cytat, który przypisany jest Sonyi Friedman, a który zacytowała w swojej książce pt. „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie” (s. 18) Iwona Majewska – Opiełka. Cytat brzmi:
Sposób, w jaki traktujesz siebie, ustala standardy dla innych.
Zapraszam do czytania i własnych refleksji.
Te słowa trafiają w sedno czegoś bardzo bolesnego, a zarazem wyzwalającego. Bo czy nie jest tak, że świat rzadko traktuje nas lepiej, niż sami na to pozwalamy? To, co często nazywamy „brakiem szacunku ze strony innych”, okazuje się echem naszej własnej pobłażliwości dla naruszania naszych granic. Zmiana rzadko zaczyna się na zewnątrz – wszystko zaczyna się od wewnętrznego lustra.
W codziennym życiu nieustannie wysyłamy otoczeniu niewerbalne komunikaty o naszej wartości. Kiedy zgadzamy się na „małe” naruszenia – spóźnienia, lekceważenie naszego zdania czy brak wsparcia – dajemy ciche przyzwolenie na rzeczy większe. Ludzie podświadomie przyjmują instrukcję obsługi nas, którą sami napisali. Jeśli nasza instrukcja milcząco akceptuje bycie na szarym końcu, dokładnie to dostaniemy.
Często wpadamy w pułapki „bycia miłym” albo obawy przed odrzuceniem, myląc asertywność z egoizmem. Paradoks polega na tym, że to właśnie zgoda na złe traktowanie w imię świętego spokoju rodzi w nas frustrację, a w oczach innych – powolną utratę szacunku.
Doskonale widać ten mechanizm w kulturze. W filmie „Whiplash”, w reżyserii i według scenariusza Damiena Chazelle’a, młodego perkusistę niszczy bezwzględny dyrygent, ponieważ wewnętrzny standard bohatera brzmiał: „Muszę wytrzymać wszystko, nawet kosztem siebie, żeby zasłużyć na uznanie”. Z kolei w literaturze – chociażby u Charlotte Brontë w „Dziwne losy Jane Eyre” – bohaterka wielokrotnie udowadnia, że nawet w najtrudniejszych warunkach nie zrezygnuje z własnej godności. Jane udowadnia, że prawdziwa bliskość i szacunek nigdy nie wymagają utraty samego siebie.

Zanim więc zażądamy zmiany od otoczenia, warto zrobić mały rachunek sumienia. Zastanów się przez chwilę:
- Gdzie czujesz największy ból? W jakiej relacji lub obszarze życia najczęściej czujesz się pomijana i wykorzystywana?
- Gdzie była Twoja zgoda? W którym momencie po raz pierwszy machnęłaś ręką i pozwoliłaś na takie traktowanie, bo wolałaś „nie robić scen”?
- Jaki jeden mały gest szacunku możesz wykonać dla siebie w tym tygodniu? (Choćby odmówienie czegoś, na co zupełnie nie masz przestrzeni).
Świat nie zepsuł się sam. Możesz go jednak powoli naprawiać, zaczynając od zmiany własnych, wewnętrznych standardów.

