Raz w tygodniu otwieram przestrzeń na jeden wybrany cytat, by przyjrzeć się mu przez pryzmat nurtu psychodynamicznego. Zaglądam pod powierzchnię słów, szukając nieświadomych motywacji, ukrytych mechanizmów obronnych oraz echa dawnych relacji, które kształtują nasze codzienne wybory. Te słowa mogą głęboko rezonować z Twoim aktualnym przeżywaniem i dotknąć tego, co w Tobie od dawna domaga się zrozumienia lub pozostawało dotąd bezimienne.


Dziś ku refleksji jedno zdanie:

Kiedy człowiek składa się z samych reguł, zaczyna podejrzewać, że jest wyjątkiem.

/Mrożek S., Dziennik powrotu/

W tym krótkim stwierdzeniu Mrożek zawarł niezwykle gorzką ironię. W gabinecie bardzo często spotykam osoby, które utknęły w tym właśnie paradoksie. Zbudowały swoje życie na sztywnych, wewnętrznych nakazach, perfekcjonizmie i żelaznej kontroli, wierząc, że dzięki temu uchronią się przed cierpieniem i chaosem.

​Człowiek „zbudowany z reguł” zaczyna funkcjonować jak sprawny automat. Posiada gotową instrukcję obsługi własnego postępowania, dzięki czemu nie musi mierzyć się z żywym doświadczeniem, czuć trudnych emocji ani wysilać się na refleksję. Zamiast żyć – bezbłędnie realizuje schemat, patrząc na siebie i innych w sposób sztywny oraz mechaniczny. ​

Pozorny spokój i wysoka cena sztywności ​

Dostosowanie się do rygorystycznych zasad daje jednak tylko złudne poczucie bezpieczeństwa. W gruncie rzeczy blokuje rozwój i paradoksalnie nasila lęk, który nieustannie trzeba trzymać w ryzach za pomocą wzmożonej kontroli.

​Ta obronna sztywność ma ogromną cenę: ​

  • Odcięcie od emocji – człowiek traci kontakt z własnym wnętrzem, a nie potrafiąc czuć siebie, traci również empatię wobec innych. ​
  • Powierzchowne relacje – autentyczna bliskość i spontaniczność ustępują miejsca technicznemu współfunkcjonowaniu, opartemu na sztywnych rolach i zadaniach. ​

Od pancerza do żywego czucia ​

Paradoks polega na tym, że bezrefleksyjne posłuszeństwo schematom – choć odcina od rzeczywistego świata i żywych uczuć – rodzi w człowieku przekonanie, że jego niezłomność czyni go kimś wyjątkowym. Poczucie bycia „samotnym wyjątkiem” staje się psychiczną tarczą, która ma zagłuszać wewnętrzną pustkę.

Tymczasem psychoterapia nie polega na dopisywaniu kolejnych, „lepszych” reguł, ale na bezpiecznym zdejmowaniu tego pancerza. Kiedy pacjent odważy się dotknąć swoich stłumionych emocji, odkrywa, że wcale nie jest wyjątkowym strażnikiem żelaznych zasad – jego sztywność to po prostu powszechny, uniwersalny lęk.

​I choć zrezygnowanie z gotowej instrukcji bywa przerażające i paraliżujące, to dopiero wtedy pojawia się szansa na autentyczne relacje, empatię i prawdziwą ulgę. Przestajemy być bezdusznymi automatami do współfunkcjonowania, a stajemy się po prostu człowiekiem.


Refleksja dla Ciebie:

Jeśli czujesz, że Twoje życie to nieustanne pilnowanie zasad, spełnianie oczekiwań i kontrolowanie każdego kroku – a jednocześnie czujesz się w tym śmiertelnie samotny – zadaj sobie pytanie: czy te reguły naprawdę chronią Twoje autentyczne „Ja”, czy może są tylko bezpiecznym więzieniem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *