Dziś REFLEKSY psychodynamiczne – V część cyklu, w którym regularnie – w każdy wtorek – biorę na warsztat jeden cytat. Poprzez pryzmat literatury i ogólnie rozumianej kultury oraz refleksji psychodynamicznej, poszukam odpowiedzi na to, co cytowane słowa mówią o naszych nieświadomych mechanizmach i relacji ze światem.


REFLEKSY, cz. V – Jaka jest cena bezpieczeństwa? Między fasadą a prawdziwym spotkaniem

Poniżej cytat, który będzie punktem wyjścia naszego dzisiejszego spotkania:

Więcej o książce znajdziesz TU


Dzisiejszą analizę zacznę od słynnego obrazu René Magritte’a „Kochankowie”.

Sam autor nie tłumaczy powtarzającego się w jego twórczości motywu zasłoniętych twarzy (naukowcy i badacze przypisują ten motyw samobójczej śmierci matki atysty – René miał wówczas 14 lat. Ciało kobiety wyłowiono z rzeki, a koszula nocna owinęła się wokół jej głowy i twarzy).

obok: René Magritte, Kochankowie II, 1928, Museum of Modern Art, Nowy Jork

Oto widzimy dwoje ludzi splecionych w intymnym geście, których głowy są szczelnie owinięte białą tkaniną. Są razem, a jednak towarzyszy im samotność w relacji. Pocałunek staje się niemożliwy, choć wydaje się, że jest upragniony.

Ten surrealistyczny kadr ucieleśnia to wszystko, o czym tak bezkompromisowo wyraziła się Alice Miller w zacytowanym przeze mnie fragmencie powyżej. Autorka celnie zauważyła, że relacja, w której obie strony trwają przy swoich maskach, nie daje się kształtować ani zmieniać, lecz pozostaje zawsze tym, czym jest – pozornym układem opartym na iluzji porozumienia. Bliskość staje się tu barierą, a drugiego człowieka dotykamy przez mur, który sami wokół siebie wznieśliśmy. ​


W ujęciu psychodynamicznym maska nie jest jedynie niewinnym elementem socjalizacji, lecz głęboko zakorzenioną strukturą obronną. To pancerz charakteru, który nieświadomie powstaje w odpowiedzi na wczesne lęki przed odrzuceniem, brakiem akceptacji czy utratą miłości.

Z perspektywy teorii relacji z obiektem, fałszywe ja chroni naszą wrażliwą, autentyczną część przed zranieniem ze strony otoczenia. W efekcie wchodzimy w dorosłe relacje, nieustannie kalkulując i kontrolując każdy gest. Zamiast żywego spotkania dwóch podmiotów, mamy do czynienia z bezpieczną grą ról, w której spotykają się jedynie wyidealizowane lub obronne fasady. Obie strony kurczowo trzymają się swoich barier, czując się za nimi pozornie bezpiecznie, ale jednocześnie skazując się na głęboką, dojmującą samotność.


​Egzystencjalny chłód i niemożność przedarcia się przez mur obronny doskonale rezonują ze światem znanym z prozy Alberta Camusa. Bohaterowie zanurzeni w poczuciu obcości często poruszają się po powierzchni życia, odgrywając bezpieczne scenariusze, bo prawdziwe obnażenie wnętrza wymagałoby zgody na bezbronność i lęk przed utratą kontroli. Zrzucenie maski oznacza bowiem ryzyko – wystawienie na widok publiczny tego, co kruche, niechciane lub ukrywane latami. Z tego powodu większość ludzi woli trwać w bezpiecznym, lecz martwym oddaleniu, niż zaryzykować autentyczność.

I tak na przykład główny bohater Obcego, Meursault, żyje w emocjonalnym odrętwieniu i poczuciu wyalienowania wśród innych. Nie potrafi przebić się przez barierę konwenansów, a bliscy – w tym kobieta, którą kocha i która chce wyjść za niego za mąż – wydają mu się ostatecznie obcymi istotami, których nie jest w stanie zrozumieć.

zdj. Gabinet psychoterapii superEGO


Tkanina na twarzach Kochanków Magritte’a to ekwiwalent absurdu, który spotykamy również u Camus’a – symbol ściany, o którą rozbija się ogromna potrzeba człowieka: bliskości z innym.


U Stanleya Kubricka w filmie Oczy szeroko zamknięte (1999) ​widzimy parę bogatych nowojorczyków: Billa i jego żonę Alice, których pozornie stabilna relacja w rzeczywistości opiera się na tym, co niewypowiedziane, na tłumionych pragnieniach i bezpiecznych fasadach. Przeżywają poważny małżeński kryzys, który staje się początkiem zauważania tego, co przez oczy zamknięte do tej pory zauważyć się nie udawało. Centralnym motywem staje się maskarada – tu dosłowna oraz psychologiczna maska. Tytuł absurdalny, jak samo życie z niewidzeniem tego, co ewidentnie widoczne. Małżonkowie chronią się za konwenansami i iluzją bezpieczeństwa, dopóki kryzys nie zmusi ich do bolesnego zrzucenia osłon i spojrzenia w oczy własnym słabościom.

Film do obejrzenia na jednej z platform filmowych (zdjęcia zrobiłam podczas emisji, stąd jakość słaba, ale myślę, że treść zachęcająca). Bardzo ciekawa fabuła i gra aktorska. Polecam!

A poniżej – dla dopełnienia całości – plakat – który mnie zachwycił – autorstwa Leszka Żebrowskiego, wybitnego artysty grafika, ilustratora, plakacisty i pedagoga.

Oczy szeroko zamknięte / Eyes Wide Shut, Kubrick, Żebrowski


Marina Abramović i Ulay – Imponderabilia (1977) ​- Ta słynna performance-instalacja to jedno z najmocniejszych ucieleśnień myśli Alice Miller w sztukach wizualnych. Dwójka artystów ustawiła się w wąskim przejściu w galerii sztuki. Byli nadzy, zwróceni do siebie twarzami. Po to by przejść do następnego pomieszczenia każda osoba przechodząca musiała przecisnąć się pomiędzy nimi.

Każdy uczestnik wydarzenia sam wybierał, do którego z nich odwróci się przodem, a do którego plecami, stając twarzą w twarz z obnażoną, bezbronną ludzką obecnością (dla wielu osób stało się prawdopododnie istotne czy skonfrontują się ze spojrzeniem artysty-mężczyzny, czy artystki-kobiety). ​Ta praca obnaża mechanizm masek i pozornych relacji: widzowie często przechodzili tam ze sztywnymi, wykalkulowanymi minami, próbując zachować dystans i tarczę obronną wobec bezpośredniego spojrzenia artystów.

Performens Imponderabilia pokazuje ten rzadki, napięty moment, w którym opadają bezpieczne społeczne osłony, a człowiek musi skonfrontować się z drugim bez możliwości wykorzystania maski i odegrania danej roli. A przecież samo słowo imponderabilia oznacza nic innego, jak elementy trudne do uchwycenia, niemierzalne, trudne do przeliczenia, czyli m.in. nasze emocje, reakcje wyzwalane nagłymi impulsami, myśli, czyli tak na prawdę naszą codzienność, którą tak skrzętnie nieświadomie ukrywamy przed otoczeniem, a często sami też nie mamy do nich dostępu.


​Dopiero wtedy, gdy obu stronom uda się uświadomić własne nieuświadomione dotąd lęki i mechanizmy obronne, porzucić ten sztywny pancerz i otwarcie wyrazić to, co czują w głębi duszy, staje się możliwe nawiązanie autentycznej relacji. Taka więź opiera się już nie na grze pozorów, lecz na prawdziwym porozumieniu i poczuciu bliskości, które rodzą się w przestrzeni wolnej od lęku przed odrzuceniem. ​To trudne, ale możliwe do osiągnięcia.


Kończę wpis zaproszeniem na kolejny w nastęny wtorek. Przyjrzymy się wówczas wspólnie mrokowi. Zapraszam!


A tymczasem w spokoju pomyśl nad tym, ile warstw masek Ty sam/a nosisz na sobie i przez jakie maski u innych próbujesz się przedrzeć, by dotrzeć do ich miękkich tkanek.

Twoje REFLEKSY ​

Zatem warto czasem zatrzymać się w tym pędzącym świecie i zadać sobie proste pytanie:

  • czy dzisiaj naprawdę jestem sobą w relacjach, czy tylko odtwarzam bezpieczny scenariusz za starannie dobraną maską? – I pozwolić sobie na tę odrobinę lęku i niepewności, która okazuje się najlepszym dowodem na to, że wciąż na nowo stajemy się żywi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *