Psychoanalityczne dociekania. Pisma zebrane Edny O’Shaughnessy, Edna O’Shaughnessy
zdj. Gabinet psychoterapii superEGO
O czym jest ta książka?
Ta książka to wnikliwe studium o tym, jak budujemy kontakt z rzeczywistością i dlaczego proces ten bywa tak bolesny. O’Shaughnessy pokazuje, jak głęboko zakorzeniona w nas potrzeba zachowania 'wszechmocy’ – czyli iluzji, że nasze pragnienia i myśli w pełni kontrolują świat – stawia opór przed prawdziwą komunikacją. Autorka wyjaśnia, dlaczego rezygnacja z tej iluzji na rzecz języka i słów jest niezbędna do rozwoju: to właśnie dzięki nim uznajemy odrębność drugiego człowieka i zaczynamy widzieć świat takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, żeby był w naszym wyobrażeniu.
Polecam!
Z mojej perspektywy…
Ostatnio zatrzymałam się przy pracy Edny O’Shaughnessy. Jej teksty to dla mnie rzadkie połączenie: z jednej strony ogromna teoretyczna przenikliwość, z drugiej – niezwykła wrażliwość na to, co dzieje się wewnątrz pacjenta. Czytając, mam poczucie, że wchodzi ona w samą tkankę ludzkiego doświadczenia. To, co najbardziej uderzyło mnie w tej lekturze, to refleksja nad tym, czym właściwie jest język w procesie analizy. O’Shaughnessy pokazuje, że mówienie to nie tylko „opowiadanie o sobie” – to aktywny akt budowania własnego ego. Dlaczego słowa bolą i dlaczego są konieczne? Zrozumiałam, że proces werbalizacji jest swego rodzaju starciem z własną wszechmocą. U dziecka, w jego omnipotencji, umysł jest spełnieniem samym w sobie. Wprowadzenie słów to moment, w którym musimy uznać, że istnieje luka między impulsem a jego zaspokojeniem. To bolesne uznanie, że ja i obiekt jesteśmy odrębni. Dlatego pacjenci często tak bronią się przed nazwaniem rzeczy po imieniu – słowa ograniczają ich iluzję wszechmocy. Gdy język zawodzi: o projekcji i spłaszczeniu umysłu O’Shaughnessy niezwykle precyzyjnie opisuje momenty, w których psychika przestaje „myśleć”. Gdy tracimy zdolność do normalnej komunikacji (tej, która buduje więzi), sięgamy po projekcyjną identyfikację. Ale autorka ostrzega: w stanach głębokiego zaburzenia projekcje nie służą porozumieniu, lecz „ewakuowaniu” bólu. Stają się bumerangami, które niszczą naszą intuicyjną wiedzę o sobie i innych. Zrozumiałam dzięki niej, jak wygląda psychotyczny „płaski” umysł. Tam, gdzie nie ma zdolności do tworzenia marzeń sennych czy fantazji, wszystko staje się równie realne (lub nierealne). Umysł traci swoją głębię, a elementy psychiki są rozrzucone, pozbawione kontrastu, który pozwalałby nam odróżnić sen od rzeczywistości czy myśl od faktu.
Ta książka to dla mnie lekcja o tym, że terapia jest właśnie „tkaniem” – mozolnym procesem przekształcania tych rozproszonych elementów w coś, co w końcu może stać się świadomą myślą.
Polecam!
Poniżej cytaty. Wyciągniecie z tej lektury znacznie więcej!
[…] używanie języka jest aktywnością ego. Pacjent słyszy interpretacje, widzi swoje sny itp., ale pozostaje biernym podmiotem analizy, zanim jego ego nie zaangażuje się aktywnie, jak to się dzieje wtedy, gdy myśli i komunikuje się za pomocą języka. I po drugie – słowa przełamują wszechmoc. We wszechmocnym umyśle dziecka umysł jest doświadczeniem spełnienia. Omnipotencja jest zawsze wrogo nastawiona do werbalizacji, ponieważ moment, gdy pacjent wyraża coś słowami, ogranicza jego wszechmoc – słowa opierają się na rozpoznaniu istnienia luki pomiędzy impulsem a spełnieniem i na uznaniu odrębności podmiotu i obiektu. […] Po trzecie słowa mają złożone, niejednorodne znaczenia wyjątkowo pasujące – co jest dziwne, ponieważ są w tym celu tworzone – do psychicznej świadomości.
(s. 105)
Gdy psychika przestaje być myślącym, postrzegającym umysłem, używa projekcyjnej identyfikacji nie tylko nadmiernie, ale także odmiennie. Zamiast normalnej komunikacji z obiektami takiej, jak płacz niemowlęcia przywołujący matkę, używane są projekcje, których celem jest ewakuowanie i usuwanie świadomości self i obiektu. Są one naładowane ogromną wrogością, są bronią – bumerangami, które niszczą podstawy intuicyjnej wiedzy o self i obiekcie. W takiej psychice wrażenia z wewnątrz czy z zewnątrz nie mogą zostać przekształcone w elementy normalnie istniejące w umyśle, które mogą zostać wyparte, stać się myślami marzenia sennego, lub być czymś świadomym czy nieświadomym oraz umożliwić czuwanie albo pogrążenie się we śnie. W niepsychotycznej części osobowości spostrzeżenia, urojenia, marzenia senne czy fantazja są tym, czym są częściowo dzięki wzajemnemu kontrastowi. W psychozie te umysłowe rozróżnieniania nie tworzą się i każdy jest tak realny albo nierealny jak inny. Umysł też nie posiada głębi. Elementy są rozrzucone, spłaszczone bądź przybierają jakieś inne kształty.
(s. 184)
Edna O’Shaughnessy (1924-2022),
brytyjska psychoanalityczka, kleinistka, pochochodząca z RPA; należała do wpływowej grupy psychoanalityków postkleiniańskich działających i publikujących w latach 70. i 80. XX wieku.
W swoich teoriach odwoływała się do teorii m.in. M. Klein i W. R. Biona.
SPIS TREŚCI
Wstęp Wprowadzenie
Część I Artykuły
1. Nieobecny obiekt 2. Wieczny pacjent 3. Kliniczne badanie organizacji obronnej 4. Esej upamiętniający teorię myślenia W. R. Biona 5. O słowach i przepracowaniu 6. Identyfikacja trzyipółletniego chłopca z melancholią pierwotnego obiektu 7. Niewidoczny kompleks Edypa 8. Widzenie z emocjami i nadawaniem znaczenia 9. Czy można analizować kłamcę? 10. Enklawy i wypady 11. Psychoza: niemyślenie w dziwacznym świecie 12. Czym jest fakt kliniczny? 13. Relacje z superego 14. Marzenia senne i brak marzeń sennych 15. Identyfikacja projekcyjna z Frankensteinem: kilka pytań o granice możliwości psychicznych 16. Czyj jest Bion? 17. Więzi umysłowe 18. Wtargnięcia 19. O wdzięczności 20. Gdzie jest tutaj? Kiedy jest teraz?
O’Shaughnessy E., Psychoanalityczne dociekania. Pisma zebrane Edny O’Shaughnessy, Wydawnictwo Imago, 2019