


O czym jest ta książka?
Książka stanowi zbiór esejów wybitnych współczesnych psychoanalityków, którzy podejmują próbę teoretycznego i klinicznego zgłębienia fenomenu miłości w kontekście psychoanalitycznym. Autorzy wykraczają poza tradycyjne ujęcia, analizując miłość nie tylko jako uczucie, ale jako złożony proces psychiczny, który jest nieustannie zagrożony przez narcyzm, popęd śmierci oraz pragnienie zniszczenia obiektu.
Kluczowe zagadnienia:
- Paradoksy miłości: Autorzy badają napięcie między miłością a nienawiścią, pytając, dlaczego zdolność do kochania jest tak silnie powiązana z możliwością doznania głębokiego cierpienia i rozczarowania.
- Wpływ narcyzmu: Szczegółowa analiza tego, jak narcyzm może „uwięzić” jednostkę w niemożności wyjścia poza własne „Ja”, czyniąc autentyczną relację z drugim człowiekiem nieosiągalną.
- Klinika miłości: Eseje podejmują trudne tematy kliniczne: miłość w przeniesieniu, erotyzację relacji terapeutycznej oraz sposób, w jaki pacjenci z ciężkimi zaburzeniami osobowości „przeżywają” miłość w gabinecie.
- Rola utraty i żałoby: Książka ukazuje, że miłość zawsze niesie ze sobą ryzyko straty; rozwój zdolności do kochania wymaga zatem przepracowania wewnętrznych fantazji o niszczącej mocy pragnień.
Jest to dzieło skierowane do czytelników poszukujących pogłębionego, często nieoczywistego spojrzenia na relacje międzyludzkie, gdzie miłość jest analizowana z całą jej ambiwalencją, mrocznymi zakamarkami i ogromnym potencjałem transformacyjnym.
Z mojej perspektywy…
Kiedy w gabinecie rozmawiamy o miłości, rzadko mówimy o sielance. Częściej dotykamy lęku przed odrzuceniem, zazdrości, która niszczy bliskość, czy prób „posiadania” drugiej osoby, które w efekcie prowadzą do samotności. Książka Miłość i jej losy to dla mnie przypomnienie, że kochanie to nie tylko emocja, to prawdziwa praca – często trudna, wymagająca odwagi do stanięcia twarzą w twarz z własnymi ograniczeniami. W mojej praktyce ta lektura jest dla mnie niezwykle ważnym wsparciem, bo uczy mnie, że w gabinecie muszę być przygotowana na „mroczne oblicza” miłości moich pacjentów. Pomaga mi rozumieć, dlaczego czasem najsilniejszą obroną przed pokochaniem kogoś jest właśnie destrukcja tej relacji. Czytając te eseje, czuję, że moja praca polega na tym, by pomóc pacjentowi oswoić jego własną zdolność do kochania – by nie musiał już chronić się przed bliskością, uciekając w nienawiść czy chłód. To zaproszenie do tego, by wspólnie z pacjentem odnaleźć w nim przestrzeń, w której miłość może wreszcie przestać być walką, a stać się relacją.
Polecam!
Polecam cytaty:
Gdy matka odpowiada nieadekwatnie na potrzeby dziecka, wówczas dziecko organizuje swoje reakcje w sposób zniekształcony. […] Każde niepowodzenie w kontakcie matki i dziecka przyczynia się do ustanowieniaszkodliwego wzorca relacji. Urojeniowa, depresyjna matka, chora matka nie jest w stanie pomieścić w sobie projekcji, lęków i uczuć dziecka. Jej pełne lęku odpowiedzi na intensywną miłość i nienawiść wpisane w pierwotną relację nasilają (zamiast osłabiać) reakcje dziecka. […] Urojenia zakrywają to, czego rodzicom nie udało się wyprzeć, a co teraz nie może być we właściwy sposób zidentyfikowane. W najgorszym przypadku rozpoczyna się prawdziwie urojeniowy proces. pierwotna sytuacja normalnego szaleństwa przybiera wówczas postać wspólnej, miłosno-nienawistnej psychozy matki i dziecka.
(s. 81)
Matka nadaje znaczenie doświadczeniom dziecka, znaczenie, którego dziecko samo jeszcze nie potrafi stworzyć. Matka przewiduje to, co dziecko z czasem będzie odkrywać. Gdy matka mówi, rozpoczyna dialog, niepowtarzalną i fundamentalną wymianę z dzieckiem. […] Podmiotowość dziecka kształtuje się poprzez serię dialektycznych reprezentacji i błędnych reprezentacji tego pierwotnego scenariusza, w którym matka i dziecko komunikują się ze sobą. […] Słowa wypowiadane przez matkę, jeżeli wypowiada je z przyjemnością, stworzą przyjemność, szeptane z miłością, będą przyjęte jako część self i będą źródłem miłości. A jeżeli brakuje słowa lub głos przepełnia nienawiść, niepewność lub nadmierna ambiwalencja, jeżeli jest nieszczery lub zwodniczy, wówczas dziecko odpowie stanem pomieszania, niepewności i uczuciem strachu. Słowo wypowiadane przez znacząca osobę pozostaje wówczas obcym ciałem, odrębnym wewnętrzym obiektem, który będzie prześladował i niszczył twórcze możliwości, jakie niesie integracja i łączenie. Miejsce przyjemności zajmie niepewność, a miejsce miłości – strach. Nadmierna miłość lub wyłączna miłość oferowana przez wszechmocnego dającego przyniesie lękową odpowiedź.
(s. 77-78)
Gdy tylko dziecko pojawia się w wyobraźni matki (gdy jest jeszcze w łonie), zyskuje imię, matka i nim rozmawia, boi się o nie lub je idealizuje, wówczas diada dziecko-matka zawiera trzecią pozycję jako odnośnik. Stopniowy rozwój tych subiektywności i ich wzajemne rozpoznawanie osłabia wszechmoc matki, a także potrzebę sięgania przez dziecko po ekstremalne obrony. Pojawia się przestrzeń intersubiektywna, przestrzeń przejściowa, która stanowi jądro procesu symbolizacji.
(s. 78)
W procesie stawania się podmiotem pozostajemy na łasce wydarzeń zewnętrznych, nad którymi nie mamy władzy. Niemniej musimy podejmować decyzje, wybierać swoje przeznaczenie. Los jest niezmienialny, ale swoje przeznaczenie możemy wybierać.
(s. 103)
SPIS TREŚCI
Podziękowania
Przedmowa – Margot Waddell
Kochać albo nie kochać: Eros i Eris – Andre Green
Miłość w czasach szaleństwa – Gregorio Kohon
Green A., Kohon G., Miłość i jej losy, Wydawnictwo Ingenium, Warszawa 2008

