


Z mojej pserpektywy…
Sięgając po Teatry ciała, szukałam odpowiedzi na pytania, które często pojawiają się w moim gabinecie w pracy z pacjentami komunikującymi się głównie poprzez objawy somatyczne. McDougall w sposób niezwykle klarowny łączy to, co dzieje się w umyśle, z tym, co manifestuje się w ciele – prowadząc nas przez „teatry”, w których rozgrywają się najbardziej ukryte konflikty pacjenta. Szczególnie poruszyła mnie analiza mechanizmów wczesnorozwojowych, które budują podwaliny naszego self, oraz to, jak deficyty w „przestrzeni potencjalnej” między matką a dzieckiem rzutują na dorosłą zdolność do samoregulacji. Wnikliwa lektura rozdziału o rozpraszaniu uczuć i stanach bezuczuciowości rzuciła nowe światło na zjawisko normatopatii. To fascynujące, choć bolesne klinicznie zagadnienie: nieświadome „zamurowanie” emocjonalności, które służy przetrwaniu, ale jednocześnie odcina pacjenta od żywego kontaktu z samym sobą. Refleksja McDougall nad psychosomatyczną naturą uczuć przypomina mi, jak kluczowe jest, by w procesie terapii nie rozdzielać tego, co psychiczne, od tego, co fizyczne, lecz wnikliwie przyglądać się ich nierozerwalnej więzi.
Lektura ta stanowi dla mnie ważny punkt odniesienia w rozumieniu procesów psychosomatycznych, z którymi mierzą się moi pacjenci, dlatego polecam jej studiowanie i odkrywanie nowych dla siebie obszarów. Normopatia przy wcześniejszej lekturze Teatrów… niczym konkretnym nie zakotwiczyła się w pamięci podczas poprzedniej lektury. Teatr ożył na superwizji i tak pogłębiłam temat z Teatrów ciała i z książki Bollasa Znaczenie i melancholia.
Polecam obydwie pozycje!
Poniżej kilka ważnych dla mnie cytatów z Teatrów ciała:
Jeśli relacja matki i dziecka jest „wystarczająco dobra”, wówczas w świadomości psychicznej niemowlęcia na podstawie wczesnej matrycy somatopsychicznej rozwija się progresywne rozróżnienie między jego ciałem a pierwszą reprezentacją zewnętrznego świata, czyli ciałem matki – „piersi będącej wszechświatem”. Jednocześnie w umyśle dziecka to, co psychologiczne powoli oddziela się od tego, co somatyczne.
[…] dziecko – korzystając z różnych dostępnych psychice psychologicznych mechanizmów uwewnętrzniania (czyli inkorporacji, introjekcji i identyfikacji) – stworzy najpierw w swym wnętrzu obraz matczynego środowiska, a następnie umysłową reprezentację matki jako postaci opiekuńczej i kojącej lęk oraz zdolnej do pomieszczanie afektywnych zawirowań i łagodzenia cierpienia bez tłamszenia niepohamowanego dążenia do osiągnięcia cielesnej i psychicznej autonomii. W ten sposób w świecie wewnętrznym niemowlęcia powstaje grunt pod ostateczną identyfikację z obrazem postaci niosącej opiekę i uspokojenie, która tworzy początki jego self.
(s. 38)
Jeśli między matką a dzieckiem istnieje jedynie niewielka potencjalna „przestrzeń” psychiczna (czyli wtedy, gdy matka czuje podszytą lękiem potrzebę kontroli nad myślami, emocjami i fantazjami dziecka), to ono – pozbawione tej istotnej przestrzeni – z trudem organizuje własną przestrzeń psychiczną i nie potrafi opiekować się sobą.
(s. 79)
Uczuć nie można traktować jako zjawisk wyłącznie psychicznych lub wyłącznie fizycznych. Uczucia są z natury psychosomatyczne.
(s. 93)
SPIS TREŚCI
Wprowadzenie Jedność psychosomatyczna i psychoanalityczna podróż
1. Mater
2. Matryca somatopsychiczna
3. O psychicznej deprywacji
4. Psychosomatyczna para – matka i dziecko
5. O śnie i śmierci
6. Uczucia, rozpraszanie uczuć i stan bezuczuciowości
7. Analityk i pacjent bezuczuciowy
8. Racje serca
9. Niewypłakany żal
10. Jedno ciało dla dwóch osób
11. Les Fruits de la Mère
McDougall J., Teatry ciała. Psychoanalityczne podejście do chorób psychosomatycznych, Oficyna Ingenium, 2014

