O czym jest ta książka?

Niedoskonała kontrola… ​to niezwykle wnikliwa, pełna ciepła i życiowej mądrości opowieść o tym, jak nieustannie – w każdej roli, jaką przywodzimy w życiu – próbujemy kontrolować rzeczywistość, ludzi i własne lęki. Judith Viorst z dużą wnikliwością i humorem pokazuje, że potrzeba panowania nad otoczeniem towarzyszy nam od najmłodszych lat w relacjach z rodzicami, przez małżeństwa, rodzicielstwo, pracę, aż po konfrontację ze starością i śmiercią. Autorka przekonuje, że pełna kontrola jest iluzją, a prawdziwa dojrzałość zaczyna się tam, gdzie potrafimy odpuścić, zaakceptować swoją bezradność i pogodzić się z niedoskonałością własnego życia.


​Z mojej perspektywy…

Ta lektura precyzyjnie dotyka jednego z najczęstszych tematów wnoszonych do gabinetu: cierpienia wynikającego z kurczowego trzymania się kontroli i lęku przed tym, co nieprzewidywalne. W pracy psychodynamicznej widzę tę potrzebę jako mechanizm obronny przed głębokim, pierwotnym poczuciem bezradności i braku bezpieczeństwa. Książka ta ułatwia pokazywanie pacjentom, jak wysokie koszty psychiczne niesie za sobą walka o władzę nad losem i jak wyzwalające bywa uznanie własnych ograniczeń.


Judith Viorst – amerykańska pisarka i dziennikarka. Autorka bestsellerów To, co musimy utracić, Niedoskonała kontrola, Małżeństwo dla zaawansowanych oraz książek dla dzieci (m. in. Alexander and the Terrible, Horrible, No Good, Very Bad Day). Wydała kilka tomików wierszy. Absolwentka Waszyngtońskiego Instytutu Psychoanalizy oraz Uniwersytetu Rutgersa. Jej książka To, co musimy utracić, wydana w 1986 roku, utrzymywała się przez prawie dwa lata na liście bestsellerów „The New York Timesa”. 

zdj. Milton Viorst


Nasze przekonanie o posiadaniu kontroli determinuje, jak bardzo i czy w ogóle małe i wielkie potknięcia nas pokonują, jak szybko się wycofujemy i ile wkładamy wysiłku, by pokonywać przeciwności.

(s. 9)

Niektórzy z nas mają matki, które w swej macierzyńskiej roli odnalazły potęgę pozbawiającą je całej reszty życia, a swoją wartość oceniają wyłącznie przez pryzmat „matki, która zawsze wie najlepiej, wie, co i jak robić, wie, co jest słuszne, a co nie, co wartościowe, a co bez wartości”. Taka matka, słaba i niesamodzielna we wszystkich innych relacjach, rozkwita w nowej roli wszechwładnej i wszechwiedzącej opiekunki, roli, która niestety zawsze czerpie z utrzymywania nas w przekonaniu, że jesteśmy pozbawieni woli i władzy.

(s. 58)

Możemy pracować do utraty sił. Możemy podsycać płonący w nas ogień. Możemy wybierać przyjaciół – i wszystko inne – z należytą uwagą. Możemy być kompetentni, roztropni, wytrwali, wytrzymali, obrotni, silni i doskonale przygotowani na każdą ewentualność. Możemy wykazywać się mądrością i przezornością, ale nie uda nam się za każdym razem nie dopuszczać, by życie wymknęło się spod kontroli.

(s. 326)