Gdy matka odpowiada nieadekwatnie na potrzeby dziecka, wówczas dziecko organizuje swoje reakcje w sposób zniekształcony. s. 81

Matka nadaje znaczenie doświadczeniom dziecka, znaczenie, którego dziecko samo jeszcze nie potrafi stworzyć. matka przewiduje to, co dziecko z czasem będzie odkrywać. Gdy matka mówi, rozpoczyna dialog, niepowtarzalną i fundamentalną wymianę z dzieckiem. (…) Podmiotowość dziecka kształtuje się poprzez serię dialektycznych reprezentacji i błędnych reprezentacji tego pierwotnego scenariusza, w którym matka i dziecko komunikują się ze sobą. (…) Słowa wypowiadane przez matkę, jeżeli wypowiada je z przyjemnością, stworzą przyjemność, szeptane z miłością, będą przyjęte jako część self i będą źródłem miłości. A jeżeli brakuje słowa lub głos przepełnia nienawiść, niepewność lub nadmierna ambiwalencja, jeżeli jest nieszczery lub zwodniczy, wówczas dziecko odpowie stanem pomieszania, niepewności i uczuciem strachu. Słowo wypowiadane przez znacząca osobę pozostaje wówczas obcym ciałem, odrębnym wewnętrzym obiektem, który będzie prześladował i niszczył twórcze możliwości , jakie niesie integracja i łaczenie. Miejsce przyjemności zajmie niepewność, a miejsce miłości – strach. Nadmierna miłość lub wyłączna miłość oferowana przez wszechmocnego dającego przyniesie lękową odpowiedź.

s. 77-78

Gdy tylko dziecko pojawia się w wyobraźni matki (gdy jest jeszcze w łonie), zyskuje imię, matka i nim rozmawia, boi się o nie lub je idealizuje, wówczas diada dziecko-matka zawiera trzecią pozycję jako odnośnik. Stopniowy rozwój tych subiektywności i ich wzajemne rozpoznawanie osłabia wszechmoc matki, a także potrzebę sięgania przez dziecko po ekstremalne obrony. Pojawia się przestrzeń intersubiektywna, przestrzeń przejściowa, która stanowi jądro procesu symbolizacji.

s. 78

Urojeniowa, depresyjna matka, chora matka nie jest w stanie pomieścić w sobie projekcji, lęków i uczuć dziecka. Jej pełne lęku odpowiedzi na intensywną miłość i nienawiść wpisane w pierwotną relację nasilają (zamiast osłabiać) reakcje dziecka. (…) Urojenia zakrywają to, czego rodzicom nie udało się wyprzeć, a co teraz nie może być we właściwy sposób zidentyfikowane. W najgorszym przypadku rozpoczyna się prawdziwie urojeniowy proces.

s. 81

Miłość i jej losy, Andre Green, Gregorio Kohon, Wydawnictwo: Ingenium, Warszawa 2008